Większość osób, które próbują rzucić palenie, skupia się na jednym: jak przestać sięgać po papierosa. Dla wielu osób to wydaje się realnym problemem, ale z perspektywy psychologii oraz nawyków, to najważniejsze jest to, co otrzymujemy zaraz po zapaleniu. Ten moment, gdy ciało się rozluźnia, napięcie opada, hormony zaczynają szaleć, a w głowie cichy głosik mówi: „już, już dobrze, mamy to”. Uczucie domknięcia pełnego procesu – ten wyrzut dopaminy, którego nie widzimy, a który odgrywa kluczową rolę w całym mechanizmie palenia. I żeby je rzucić, trzeba go lepiej poznać i wiedzieć, jak go okiełznać.
Papieros – sposób na rozładowanie napięcia
Każdy nawyk, jaki mamy, opiera się na powtarzalności. Ta sama struktura, która prowadzi do określonego efektu. Jest impuls, działanie, a tym, co czeka na końcu, jest nagroda. W przypadku palenia ten schemat widać gołym okiem i jest najmocniej odczuwalny.
Wyzwalacz w postaci nudy, stresu, zmęczenia, kawa (jeden z najpopularniejszych triggerów), przerwa w pracy. To prowadzi nas do działania, czyli do sięgnięcia po papierosa. A na końcu to uczucie ulgi, błogość, ten cichy głos w głowie, czyli jedna wielka nagroda.
Ten końcowy etap sprawia, że cały ten proces jawi się naszej głowie jako niezwykle skuteczny. Mózg nie analizuje, czy to papieros rozwiązał ten problem. Rejestruje jedynie fakt, że to napięcie ustąpiło, a stan wewnętrzny się poprawił. W efekcie – ten schemat staje się jedynym sposobem radzenia sobie ze stresem. I dlatego chętnie go powtarzamy.
Po jakimś czasie przestaje nawet chodzić o nikotynę, zapach czy cokolwiek innego. Zaczyna chodzić o przewidywalność i powtarzalność tego zakończenia.
Dlaczego brak papierosa = frustracja?
Wiele osób, kiedy decyduje się, żeby rzucić papierosy, doświadcza podobnego schematu, w którym udaje im się zmusić siebie do unikania palenia przez godzinę, kilka godzin, może nawet dni. Aż do momentu, kiedy poczują silne rozdrażnienie. I rzadko kiedy ono wynika z czystego głodu nikotynowego. Wynika z braku domknięcia.
Nadal mamy wyzwalacze – ciągle rano pijemy kawę, idziemy na przerwę w pracy, nudzimy się, stresujemy, jesteśmy zmęczeni. Nie ma jednak działania w postaci zapalenia papierosa, a przede wszystkim nagrody w postaci domknięcia procesu.
I nagle zaczynamy szaleć. To trochę tak, jakbyśmy zaczęli jakieś zadanie i nigdy go nie dokończyli. Umysł pozostaje w stanie zawieszenia, czuwania. I dlatego „niepalenie” to kiepska strategia sama w sobie. Nie odpowiada bowiem na realną potrzebę, która stoi za nawykiem.
Czego uczy nas papieros?
Kiedy wnikliwiej przyjrzymy się procesowi palenia to okazuje się, że papieros ma więcej funkcji, niż byśmy w ogóle pomyśleli. Jest nośnikiem całego systemu powtarzalnych elementów. Takich, które nasz organizm rozpoznaje jako bezpieczne oraz znajome. To między innymi ten moment na zatrzymanie się w ciągu dnia. Ale również:
· Możliwość skupienia się na oddechu, który staje się powtarzalny, wolniejszy i głębszy
· Powtarzalny gest, który angażuje nasze ciało i często jest sygnałem wyłączającym dla naszych myśli
· Krótkim odcięciem się od bodźców i obowiązków
Przypisujemy temu funkcje antystresowe, a papierosy towarzyszą nam w pracy, domu, podczas imprezy, na uczelni, a to wszystko prowadzi nas do mikro-rytuału, którego bardzo nam brakuje, gdy rzucamy palenie.
Dlatego samo usunięcie papierosów NIC NAM NIE DA. Bo musimy zająć się całym schematem.
Potrzebujemy „momentu po”
Gdyby spojrzeć na to jeszcze szerzej – moment po papierosie pełni bardzo konkretną rolę regulacyjną. Pomaga organizmowi wrócić do równowagi. To taki sygnał, że napięcie rozładowane i można lecieć dalej. I dlatego po papierosie często czujemy się dopełnieni, spokojniejsi i pozbawieni nagromadzonego napięcia.
Dlatego to uzależnienie wymyka się już poza substancję, a prowadzi nas do nawyku. Więc jeśli naprawdę chcesz przestać palić – zmień nawyk. Znajdź dla siebie inny „moment po”.
Co działa lepiej niż walka z nawykiem?
Zamiast traktować rzucanie palenia jak walkę, to znacznie skuteczniejsze jest podejście, które polega na zastępowaniu. Nie chodzi o to, aby się zmusić do wytrzymania bez papierosa, ale żeby znaleźć inny sposób na domknięcie procesu „bodziec -> działanie -> nagroda”.
To może być prosty rytuał, ale taki, który możemy powtórzyć i który robimy świadomie zamiast sięgania po papierosa.
Dla wielu osób kluczowy okazuje się element oddechu – bo można zrobić to wszędzie, reguluje układ nerwowy i obniża napięcie. W tym kontekście sprawdzają się rozwiązania w postaci naszyjnika do oddychania do rzucania palenia, który nie jest po prostu „zamiennikiem papierosa”. Działa jak narzędzie, które pozwala nam zachować znany schemat – jednocześnie zmienia go na taki, który bardziej wspiera organizm. To bardzo ważna, chociaż niewielka, różnica. Wystarczy świadomie się zatrzymać i w tym momencie wprowadzić oddychanie za pomocą gwizdka. To bardzo ważne i za jakiś czas stanie się naturalne.
To nie papieros był rozwiązaniem
Na końcu warto odwrócić perspektywę. Papieros nigdy nie rozwiązywał problemu, który go wywołał. Nie usuwał stresu, nie zmieniał sytuacji, nie dawał trwałego spokoju.
Dawał jedynie chwilowe poczucie, że wszystko zostało „załatwione”.
Dlatego realna zmiana nie polega na walce z samym papierosem, ale na zrozumieniu, czego tak naprawdę potrzebujesz w tych momentach. I na znalezieniu sposobu, żeby tę potrzebę zaspokoić inaczej – bardziej świadomie, spokojniej, bez obciążania organizmu.
Bo nie chodzi o to, żeby coś sobie odebrać.
Chodzi o to, żeby nauczyć się kończyć napięcie w sposób, który naprawdę nam służy.
Chcesz, aby ktoś skończył z paleniem i spróbował innej metody? Możesz kupić mu zestaw naszyjników (gwizdków) do rzucania palenia, a jeśli potrzebujesz – mamy dla Ciebie także opakowanie prezentowe. I prezent gotowy!
